Blog
Ślub z lęku przed samotnością
Dlaczego wielu mężczyzn żeni się za wcześnie? Błąd, który wychodzi na jaw dopiero po latach
Ślub z lęku przed samotnością: Jak relacja z matką NISZCZY Twoje małżeństwo?
Niektóre decyzje zmieniają całe życie. Problem polega na tym, że często podejmujemy je, zanim naprawdę poznamy samych siebie
Małżeństwo należy do najważniejszych decyzji, jakie podejmuje człowiek. W teorii powinno być świadomym wyborem dwóch dojrzałych osób, które wiedzą, kim są, czego chcą i jakie życie zamierzają wspólnie budować.
W praktyce wielu mężczyzn wchodzi w małżeństwo znacznie wcześniej, zanim zdąży odpowiedzieć sobie na te pytania. Nie dlatego, że są nieodpowiedzialni czy niedojrzali. Często po prostu nigdy nie dostali przestrzeni, aby naprawdę poznać siebie.
Dlatego decyzja o ślubie bywa podejmowana nie z miejsca wewnętrznej pewności, lecz z lęku. Lęku przed utratą partnerki, rozczarowaniem rodziny, samotnością albo poczuciem, że „po tylu latach związku wypada już zrobić kolejny krok”.
Dopiero wiele lat później część mężczyzn odkrywa, że budowała swoje życie bardziej w odpowiedzi na oczekiwania otoczenia niż w oparciu o własne potrzeby i wartości.
Mężczyzna często poznaje siebie dopiero około trzydziestki
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu proces wchodzenia w dorosłość wyglądał inaczej. Dziś wielu mężczyzn dopiero po trzydziestym roku życia zaczyna zadawać sobie pytania dotyczące własnej tożsamości, kierunku życia czy relacji.
To nie jest przypadek.
Współczesny świat wydłużył okres dojrzewania. Wielu młodych mężczyzn kończy szkoły, zdobywa zawód, buduje karierę, ale jednocześnie nigdy nie zatrzymuje się, aby zastanowić się, kim naprawdę jest. Nie buduje świadomie własnego systemu wartości ani własnej definicji męskości.
Jeżeli dołożymy do tego brak obecnego ojca lub brak zdrowych relacji z innymi mężczyznami, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza. Człowiek może osiągać kolejne cele życiowe, a jednocześnie nie mieć żadnego punktu odniesienia dla budowania dojrzałej relacji z kobietą.
Wielu mężczyzn nieświadomie szuka w partnerce tego, co kiedyś dawała im matka
To jeden z najważniejszych i jednocześnie najbardziej niewygodnych tematów związanych z relacjami.
Jeżeli chłopiec wychowywał się w środowisku, w którym matka była głównym centrum emocjonalnym jego świata, bardzo łatwo może wejść w dorosłość z przekonaniem, że jego rolą jest opiekowanie się emocjami kobiety. Uczy się unikać konfliktów, nie rozczarowywać, nie stawiać granic i robić wszystko, aby druga strona była zadowolona.
Taki mężczyzna często nie wybiera partnerki świadomie.
Wybiera kobietę, przy której uruchamiają się znane emocje. Nie dlatego, że relacja jest zdrowa, lecz dlatego, że jest znajoma.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Ludzie częściej wybierają to, co znane, niż to, co dobre.
Problem nie pojawia się w dniu ślubu
Większość kryzysów małżeńskich nie zaczyna się po narodzinach dzieci ani po dziesięciu latach związku.
Ich źródło znajduje się dużo wcześniej.
Jeżeli mężczyzna nie zna siebie, nie potrafi określić swoich granic i nie nauczył się budować własnej tożsamości niezależnie od kobiecej aprobaty, wnosi te mechanizmy do małżeństwa od pierwszego dnia.
Przez pewien czas wszystko może funkcjonować całkiem dobrze. Szczególnie wtedy, gdy partnerka poświęca mu dużo uwagi, troski i emocjonalnego zaangażowania.
Problem pojawia się wtedy, gdy dynamika relacji zaczyna się zmieniać.
Narodziny dzieci często ujawniają problem, który istniał od początku
Wielu mężczyzn opisuje podobne doświadczenie.
Przed narodzinami dzieci byli centrum uwagi partnerki. Czuli się ważni, potrzebni i zaopiekowani. Po pojawieniu się dzieci sytuacja zmienia się naturalnie. Większość kobiecej energii i troski kierowana jest w stronę potomstwa.
Dla dojrzałego mężczyzny jest to nowy etap życia. Dla mężczyzny funkcjonującego nieświadomie w dynamice „matka–syn” może to być ogromny kryzys.
Nagle znika źródło emocjonalnego wsparcia, do którego był przyzwyczajony. Pojawia się zazdrość, frustracja, poczucie odrzucenia i niezrozumiały wewnętrzny chaos.
Problem polega na tym, że większość z nich nie rozumie, co naprawdę się wydarzyło.
Wtedy wielu mężczyzn zaczyna uciekać
Nie zawsze fizycznie. Częściej emocjonalnie.
Jedni uciekają w pracę. Inni w pornografię. Jeszcze inni w alkohol, gry, media społecznościowe albo całkowite wycofanie z bliskości. Z zewnątrz wyglądają jak obecni partnerzy i ojcowie. W środku są coraz bardziej samotni.
Nie dlatego, że nie kochają swojej rodziny. Dlatego, że nigdy nie nauczyli się budować własnego centrum emocjonalnego. Przez lata opierali poczucie wartości na relacji z kobietą. Kiedy ta relacja zmieniła swoją formę, zaczęli tracić grunt pod nogami.
Fundamentem zdrowej rodziny nie są dzieci
To zdanie może brzmieć kontrowersyjnie, ale warto je dobrze zrozumieć.
Zdrowa rodzina opiera się przede wszystkim na relacji między kobietą i mężczyzną. To jakość tej więzi tworzy bezpieczeństwo dla dzieci. Kiedy partnerzy tracą ze sobą kontakt, cała struktura rodziny zaczyna się osłabiać.
Dzieci potrzebują widzieć rodziców, którzy są zespołem. Potrzebują doświadczać bliskości, wzajemnego szacunku i współpracy.
Nie potrzebują rodziców, którzy całkowicie poświęcili siebie i swoje małżeństwo na rzecz logistyki związanej z wychowaniem.
Męskość zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba kobiecej aprobaty
Jednym z najważniejszych zdań w tym temacie jest to, że mężczyzna nie może budować własnej wartości wyłącznie w oparciu o ocenę kobiety.
Jeżeli poczucie własnej wartości zależy wyłącznie od tego, czy partnerka jest zadowolona, czy okazuje czułość i czy daje uwagę, mężczyzna bardzo szybko traci kontakt z samym sobą.
Dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy potrafi pozostać w kontakcie ze swoim kierunkiem, wartościami i granicami niezależnie od chwilowych emocji drugiej osoby.
To nie oznacza dominacji. Tylko oznacza to wewnętrzny rdzeń.
Największy błąd nie polega na zbyt wczesnym ślubie
Największy błąd polega na tym, że wielu mężczyzn próbuje budować rodzinę, zanim zbuduje siebie.
Ślub sam w sobie nie jest problemem.
Problemem jest wejście w małżeństwo bez samoświadomości, bez kontaktu ze sobą i bez zrozumienia mechanizmów, które kierują naszym życiem.
Bo wtedy człowiek nie buduje związku świadomie. Powiela wzorce.
A wzorce, których nie jesteśmy świadomi, bardzo często prowadzą nas dokładnie tam, gdzie nigdy nie chcieliśmy się znaleźć.
Więcej w moim najnowszym odcinku na YouTube
W skrócie:
- Wielu mężczyzn wchodzi w małżeństwo, zanim zdąży poznać siebie, swoje potrzeby i własny kierunek życiowy.
- Brak obecnego ojca oraz silna zależność emocjonalna od matki mogą utrudniać budowanie dojrzałych relacji partnerskich w dorosłości.
- Mężczyźni często wybierają relacje, które są emocjonalnie znajome, nawet jeśli nie są zdrowe i wspierające.
- Narodziny dzieci ujawniają problemy obecne wcześniej, szczególnie u mężczyzn opierających poczucie wartości na kobiecej uwadze i opiece.
- Fundamentem stabilnej rodziny jest silna relacja między partnerami, a nie wyłącznie koncentracja na potrzebach dzieci.
- Budowanie małżeństwa bez rozwiniętej samoświadomości zwiększa ryzyko późniejszych kryzysów, frustracji i poczucia utraty siebie.